dr hab. Ewa Kłodzińska

W świecie sportu przez wiele lat panowało przekonanie, że o sukcesie decyduje przede wszystkim trening. Im więcej pracy wykona zawodnik, im większe obciążenia wytrzyma jego organizm i im lepiej zostanie przygotowany pod względem fizycznym, tym większa szansa na osiągnięcie wysokiego wyniku sportowego. Taka filozofia przez dekady przynosiła efekty i trudno odmówić jej słuszności. Problem polega jednak na tym, że współczesny sport doszedł do punktu, w którym niemal wszyscy wiedzą, jak trenować.
Najlepsze kluby świata korzystają z podobnych metod przygotowania motorycznego, mają dostęp do tych samych publikacji naukowych, zatrudniają wysokiej klasy specjalistów i wykorzystują zaawansowane systemy monitorowania wysiłku. Mimo to jedne zespoły regularnie osiągają sukcesy, a inne nie są w stanie wykorzystać potencjału swoich zawodników. Coraz częściej okazuje się, że różnicę buduje nie sam trening, ale zdolność do utrzymania zawodnika w zdrowiu, wysokiej dyspozycji i gotowości do rywalizacji przez cały sezon.
To właśnie dlatego współczesny sport zaczyna zmieniać swoje podejście. Coraz mniej mówi się o tym, jak trenować więcej, a coraz częściej o tym, jak lepiej rozumieć organizm zawodnika.
Organizm ostrzega wcześniej niż trener
Przez wiele lat trener oceniał zawodnika przede wszystkim na podstawie obserwacji. Patrzył na sposób poruszania się, reakcję na wysiłek, zachowanie podczas treningu czy wyniki sportowe. Nadal jest to niezwykle ważne, jednak dziś wiemy, że organizm bardzo często wysyła sygnały ostrzegawcze znacznie wcześniej, zanim staną się one widoczne na boisku, bieżni czy ergometrze.
Zmęczenie nie pojawia się nagle.
Przeciążenie nie pojawia się nagle.
Spadek formy również nie pojawia się nagle.
Są to procesy biologiczne rozwijające się przez dni, tygodnie, a czasem nawet miesiące. Najpierw pogarsza się regeneracja. Później pojawiają się subtelne zaburzenia snu. Zawodnik zaczyna odczuwać większe zmęczenie, choć często sam nie potrafi tego nazwać. Spada zdolność adaptacji do wysiłku. Organizm potrzebuje więcej czasu na odbudowę. Dopiero na końcu pojawia się wyraźny spadek wydolności, przeciążenie lub kontuzja.
W praktyce oznacza to, że kiedy trener zauważa problem, proces ten bardzo często trwa już od dłuższego czasu.
Diagnostyka jako narzędzie podejmowania decyzji

Właśnie tutaj pojawia się miejsce dla nowoczesnej diagnostyki funkcjonalnej.
Nie chodzi o zastępowanie badań laboratoryjnych. Nie chodzi o tworzenie kolejnych raportów, które trafią do szuflady. Chodzi o uzyskanie dodatkowej informacji pozwalającej lepiej zrozumieć organizm sportowca i obserwować zmiany zachodzące w czasie.
Jednym z kierunków rozwoju takich rozwiązań jest wykorzystanie spektrofotometrii tkankowej VIS–NIR, stosowanej między innymi w platformie SO/CHECK. Technologia ta pozwala na nieinwazyjną ocenę wybranych parametrów funkcjonalnych organizmu, dostarczając informacji, które mogą wspierać monitoring zawodnika. Z punktu widzenia trenera najważniejsze nie jest jednak to, jak działa urządzenie. Najważniejsze jest pytanie, czy uzyskana informacja pomaga podejmować lepsze decyzje.
W mojej pracy coraz częściej obserwuję, że największą wartość ma nie pojedynczy wynik, ale możliwość śledzenia trendów. To właśnie analiza zmian zachodzących w czasie pozwala zauważyć, że organizm zaczyna reagować inaczej niż kilka tygodni wcześniej. Zawodnik może wyglądać zdrowo, wykonywać trening zgodnie z planem, a mimo to jego organizm może stopniowo tracić zdolność adaptacji.
Takie informacje stają się szczególnie istotne w sporcie wyczynowym, gdzie granica pomiędzy optymalnym obciążeniem a przeciążeniem jest bardzo cienka.
Regeneracja staje się przewagą
Jednocześnie sama diagnostyka nie rozwiązuje problemów. Jej rolą jest wskazanie kierunku działania. Jeżeli chcemy skutecznie wspierać organizm sportowca, musimy myśleć również o regeneracji.
I właśnie tutaj pojawiają się technologie, które jeszcze kilka lat temu były traktowane jako ciekawostka, a dziś coraz częściej stają się elementem profesjonalnych programów recovery.
Jednym z najciekawszych przykładów jest wodór molekularny. Jeszcze niedawno niewiele osób w środowisku sportowym zwracało na niego uwagę. Obecnie liczba publikacji naukowych dotyczących wodoru rośnie z roku na rok. Powód jest prosty. Wodór jest najmniejszą cząsteczką występującą w przyrodzie, dzięki czemu bardzo łatwo przenika przez tkanki i błony biologiczne. Naukowcy analizują jego potencjalny wpływ na procesy związane ze stresem oksydacyjnym, regeneracją oraz odpowiedzią organizmu na intensywny wysiłek.
Nie oznacza to oczywiście, że wodór jest cudownym rozwiązaniem wszystkich problemów sportowca. Takie podejście byłoby niepoważne. Jednak coraz więcej danych wskazuje, że może stanowić interesujące uzupełnienie strategii regeneracyjnej, szczególnie w okresach wysokich obciążeń treningowych.
Mikrokrążenie – niewidzialny fundament regeneracji
Drugim niezwykle interesującym obszarem jest mikrokrążenie. To temat, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko, mimo że właśnie na poziomie najmniejszych naczyń krwionośnych rozgrywa się ogromna część procesów związanych z regeneracją. To tam dostarczany jest tlen. To tam transportowane są składniki odżywcze. To tam usuwane są produkty przemiany materii powstające podczas wysiłku.
Jeżeli mikrokrążenie działa sprawnie, organizm ma większe możliwości odbudowy i adaptacji. Jeżeli jest zaburzone, procesy regeneracyjne mogą przebiegać mniej efektywnie.
Z tego powodu coraz większe zainteresowanie budzą technologie wspierające funkcjonowanie mikrokrążenia, takie jak BEMER. W sporcie wykorzystywane są one przede wszystkim jako element szeroko rozumianego recovery, czyli procesu przywracania organizmu do pełnej gotowości treningowej.
Przyszłość należy do integracji informacji
Patrząc na rozwój współczesnego sportu, jestem przekonana, że przyszłość nie należy do pojedynczych badań ani pojedynczych technologii. Nie wygra klub, który będzie miał najwięcej raportów. Nie wygra również ten, który kupi najwięcej urządzeń.
Przewagę będą budowali ci, którzy nauczą się integrować informacje.
Ci, którzy połączą wiedzę trenerską z diagnostyką funkcjonalną.
Ci, którzy będą potrafili monitorować regenerację równie dokładnie jak trening.
Ci, którzy zrozumieją, że zawodnik to nie wynik testu wydolnościowego ani liczba kilometrów przebiegniętych podczas meczu.
To żywy organizm, który każdego dnia próbuje odnaleźć równowagę pomiędzy obciążeniem a regeneracją.
A właśnie od tej równowagi zależy dzisiaj sportowy sukces.
Bo ostatecznie nie wygrywa ten, kto trenuje najwięcej.
Coraz częściej wygrywa ten, kto najdłużej potrafi utrzymać swojego zawodnika zdrowego, dostępnego i gotowego do rywalizacji na najwyższym poziomie.